Blog, pasja, recenzje, zmiany.

   


   Zacznę od tego, że moje recenzje nie są szablonowe, typowe, zawierające bazowe elementy. Wiele osób, moim zdaniem zawiera w recenzji wiele niepotrzebnych, właśnie typowo szablonowych elementów. Sa nimi:
-wymienianie bohaterów- po co? Skoro chcę sięgnąć po jakąś pozycję pierwszy raz, i tak nieograne  kim oni są. Jeśli zaś recenzja tyczy się kolejnego tomu serii, znam ich i nie potrzeba mi czytać dodatkowo, że oni tam są.
-omawianie okładki- najmniej potrzeba mi omówienia okładki, którą widzę na zdjęciu w recenzji. 
-zbyt szczegółowe opisy fabuły- najgorsza rzecz gdy bloger popłynie i zamiast nakreślić fabułę streszcza książkę. 
-szczegóły wydania- o ile podanie autora czy wydawnictwa są ok, tak nie rozumiem po co podawać liczbę stron, tytuł oryginalny nazwisko tłumacza, nazwisko panieńskie matki autora (żart!) 

   Dla mnie recenzja to tekst prosto z serca, chcę czuć to co recenzent, gdy czytał, emocje, smutek, radość itp. Nie chce czytać recenzji bezdusznego robota, który odhacza kolejne pkt na liście „co musze zawrzeć w recenzji”
Właśnie tak staram się pisać. Nie chcę przytłoczyć  potencjalnego nabywce szczegółami technicznymi, chcę by kupił książkę, przeżywał to co ja. Niektóre recenzje brzmią jak recenzja komody, podane są wymiary, materiał z jakiego jest wykonana itp. Uważam, że trzeba pisać z pasją a nie według przyjętych norm i zasad. Zasady są po to by je łamać. Coraz mniej ludzi sięga po blogi. Ludzie chcą czuć kontakt z takim blogerem, a jest to ciężkie gdyż czytamy tylko jego teksty. A gdy dostajemy w twarz techniczną recenzje tapczanu czy komody, czujemy, że ten bloger jest jeszcze bardziej odległy. 
    Blogerzy nienawidzą youtuberów i instagramerów. Natrafiłam na naprawdę wiele, tekstów o tym jaki to instagram i you tube to syf! Jak twórcy tych portali idą na łatwiznę, pisząc kilka zdań o książce! Wstyd!! Hańba! Spalic ich na stosie! 😂 Czytałam te teksty, zanim założyłam bloga, i z miejsca wiedziałam, że nie zaliczę się do tych blogerów, którzy uważają you tube i instagram za zło. Zrobiłam research, żeby wiedzieć jak pisać prawilne, profesjonalne  recenzje i wiecie co stwierdziłam? 
„Nie Izka! Ty w życiu nie napiszesz takiej recenzji! Ty zrobisz to jak zawsze po swojemu! Albo cię polubią albo będziesz pisała dla przyjemności, bo profesjonalne, szablonowe recenzje nie wchodzą w grę!” 
    
    Wiem, że wkładam zapewne kij w mrowisko, ale serio rozumiem nienawiść jaką blogerzy darzą twórców na yt czy insta. Gdybym siedziała, nad recenzją trzy dni, pisząc kropa w kropę, punktowo opis książki ze wszystkimi tymi niepotrzebnymi elementami, dostałabym szału, że film na you tube z recenzją tej samej książki, gdzie ktoś pogada o niej 10 minut lepiej się ogląda, niż klika się mój napisany przecież tak profesjonalnie wpis!  Oczywiście, największą tendencją do agresji, obdarzeni są blogerzy z długoletnim starzem. NIE NIE WSZYSCY,  NAWET NIE WIĘKSZOŚĆ! 

  Wszystko wynika z tego, że ludzie nie lubią zmian, a zmiany i ewoluowanie są nieuniknione! 
Raz widziałam, komentarze na jakiejś blogerakiej grupie, obrażające już nawet nie twórców a samych czytelników. Narzekanie, że czytelnicy gorszego sortu! Wolą oglądać jakieś durne filmiki czy czytać dwa zdania pod fotką zamiast czytać profesjonalne blogi! Wstyd normalnie! Hańba na stos z nimi! 😂😂😂

   Zwracam się teraz bezpośrednio do blogerów: Problemem nie są twórcy z insta czy yt, problemem nie są „gorszej jakości” czytelnicy. Problemem jest to, że to wy boicie się zmian. 

  Świat się zmienia, ludzie mają mniej czasu na wszystko. Osobiście wolę oglądać recenzje na youtube czy nawet na story na instagramie. Widzę tą osobę, widzę jak mówi jaka jest. To zbliża takiego twórce z odbiorcą. Wszystko jest realne i takie prawdziwe. Od początku chciałam mieć kanał na youtube, i mam. Problemem jest u mnie odwaga pokazania siebie całemu światu. Jestem osobą otyłą i nie wiem czy byłabym odporna na tak duża fale hejtu, jaka może mnie spotkać na you tube. Podziwiam wręcz youtubowych twórców, za odwagę pokazywania siebie, takim jakim się jest. 
Tak więc postanowiłam założyć blog i instagram. Pisanie bloga sprawia mi radość, bo jest  taki naprawdę mój. Czasami chaotyczny, czasami zabawny ale prawdziwy i pisany prosto z serca. Rozpisałam się okrutnie, na 100% łatwiej byłoby nagrać to przed kamerą, ale mam blokadę, niestety.   

    Każdy z nas zna choć jedną osobę w podeszłym wieku i wie jak tym osobą ciężko jest zrozumieć boom technologiczny jaki obecnie się dzieje. Podarowanie 65letniej osobie telefonu komórkowego, było dla tej osoby niczym lot w kosmos. I gdy już zdążyły opanować odbieranie zieloną słuchawką na salony wjechały smartfony i horror tych ludzi zaczął się od początku. Nawet nie wspominam o komputerach, laptopach, tabletach. 
Diabelstwo, ustrojstwo! Tak reagują osoby starsze. Najprostszym przykładem jest moja mama (71l) i teściowa (70l)
Mama posiada smartfon i potrafi wejść w messenger, o wysłaniu sms czy wiadomości na messenger nie ma mowy! Ale potrafi zapisywać nowe numery telefonów! Teściowa posiada starą klawiszową komórkę i tablet, komórki na smartfon nie zamieni mimo, że posiada takowy to trzyma go w pudełku w szafie. Zaś co do tabletu, odbiera zdjęcia na messengerze, jednak podejście do niego to dla niej taki stres, jakby jechała na wojnę. Obie boją się. 
Dlaczego o tym piszę? Bo tak widzę właśnie blogerów, którzy wkurzają się na czytelników, twórców innych platform jak blog. Jeśli teraz jest boom na yt i insta to trzeba się dostosować. Ja wiem, że wielu blogerów, którzy mają kilka tysięcy lub nawet kilkaset wejść na blog, zapewne nie są zadowoleni, że muszą się uczyć od początku i od nowa zdobywać publikę. Jednak jest to nieuniknione jeśli chcecie przetrwać w książko sferze. Wszystko idzie do przodu Wy też musicie. Nie ma co się buntować i naburmuszać, taka jest kolej rzeczy- rozwój, mimo, że  Wy określacie to jako cofanie się. 
  Mam ten komfort, że piszę od siebie z serca, to co czuję dlatego nie mam problemu z tym, że coś się kończy a coś innego zaczyna. Mogę pisać recenzję na instagramie i nie mam z tym problemu, jeśli tego będą oczekiwali odbiorcy.   

   To by było na tyle, oczywiście wiem, że niektórych mógł zaboleć ten wpis. Jeśli, któryś z blogerów poczuł się dotknięty, lub odnalazł w tekście siebie, nie jest mi przykro, polecam przeczytanie raz jeszcze i zastanowienie się nad sobą i swoim dalszym rozwojem. Rozwój jest najważniejszy. 
  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czerń kruka

Lubię mówić dużo- ach te Dwory (część 2)

Bakhita