Lubię mówić dużo- ach te Dwory (część 2)



      🔻🔻🔻🔻UWAGA SPOILERY🔻🔻🔻🔻
 Jeśli pierwszy tom wydawał wam się nudny i powiedzmy, ciągnął się, jak cukierki krówki, tu wszystkie wasze męki zostaną wynagrodzone. 

Feyra wraz z Tamlinem przygotowują się do ślubu, Feyra  nie jest tym faktem jakoś zachwycona. Tzn może inaczej, cieszy się, próbuje jednak jej psychika nie doszła do siebie po wydarzeniach spod góry. Wszyscy w koło podniecają się zaślubinami a tak naprawdę nikt nie widzi lub niechce widzieć co się z nią dzieje. Na Dworze pojawia sie nowa postać Jantha jest czymś na kształt kapłanki i bliską przyjaciółką Tamlina, który ufa jej, naprawdę jak głupi. 
Postanowiłam nie rozpisywać się jak ostatnio. Muszę nabrać dyscypliny w pisaniu, a moim problemem jest to, że chce powiedzieć znacznie więcej, niż jestem w stanie napisać. Więc naprawdę streszczę fabułę a potem przejdę do tego na co moim zdaniem warto zwrócić uwagę. 
Więc Feyra psychicznie jest naprawdę zdewastowana, a dzień slubu nadszedł. Jantha ubiera Feyre w jakieś zupełnie niepasującą do niej suknie, chodzi o to by zakryć tatuaż, który powstał w wyniku przypieczętowania paktu z Rhysandem. Feyra czuje, że za moment popełni błąd życia, wewnątrz błaga by to się skończyło, i gdy przychodzi jej powiedziec to jedno słowo „tak” jej wnętrze krzyczy „NIE”
I właśnie wtedy cały na czarno telepotruje się do sali Rhysand. Uśmiecha się w swoim stylu po czym ogłasza, że przyszedł czas na wywiązanie się z umowy. Zabiera Feyre do Dworu nocy. 
Feyra wściekła, Rhysand sprawia wrażenie jakby go to bawiło. Sceny Feyry i Rhysanda sa genialne, uwielbiam je czytać i wracać do nich. Rhys postanawia, że nauczy ją czytać i pisać, nakazuje jej przepisywać zdania, które jej pozostawił, po czym zostawił ją na tydzień w rezydencji praktycznie samej sobie. W jego rezydencji poznajemy Morrigan (🖤) kuzynkę Rhysa. Postać poprostu prześwietna!!!
Gdy Feyra wraca Tamlin jest wsciekly ale badal nie może nic zrobić, by zakończyć umowę łączącą Rhysa i Feyre.
Powiedzmy sobie szczerze, że Sarah potraktowała tego Tamlina podobnie jak Luciena, czyli naprawdę zepsuła ich potencjał. Tamlin jako książe powinien być takim twardym porzadnym fae a otzymaliśmy ciepłą kluche, która nie panuje nad nerwami. Jest trochę jak maly piesek, robi hałas, ale nic po za tym. Jest bezradny wobec księcia Dworu Nocy. 
Tamlin również robi wielki błąd chcąc chronić Feyrę ma wszystkie możliwe sposoby, co prowadzi do spięć między nimi. Tamlin poprostu olewa to, że Feyra jest teraz fae i ignoruje (co najgorsze!) to, że teraz Feyra najprawdopodobniej posiada moce wszystkich książąt!  Feyra dopiero u Rhysanda dowiaduje się, że nadchodzi wojna z Hybernią, gdy Tamlin orientuje się, że ona wie postanawia wykorzystać ją jako szpiega na Dworze Nocy. 

Dla tych co nie czytali ale kochają spoilery (ja tak mam) powiem tylko tyle, że za moment okaże się, że Feyra i Rhys sa związani więzią godową coś jak związek dusz. Feyra przechodzi na stronę Rhysanda i jego kręgu zaufania (najlepsza ekipa ever!) 
Współpracują ze sobą, by znaleźć pewną księge. Kończą na Hyberni u króla. Król jednak nie jest głupcem i ma Asa w rękawie, ma siostry Feyry. Siostry kończą w kotle, kotle który odpowiada za stworzenie świata. A gdy wychodzą z kotła okazuje się, że też sa fae. Okazuje się, że Tamlin zawarł pakt z królem, i w zamian za pozwolenie na przejscie wojsk przez Dwór Wiosny król zobowiązał się, przerwać tą umowę, która łączy Feyre i Rhysanda. Tatuaż znika. Ale nikt z obecnych nie wie, że łączy ich więź godowa ani, że przed wyprawą oboje oficjalnie tą więź godową zawiązali. Feyra jest księżną Dworu Nocy! By chronić siostry, które teraz sa fae Feyra prosi Rhysanda by je zabrał a sama udaje, że więzi nie ma i wraca z Tamlinem, rządna zemscić się na nim za to co król zrobił z jej siostrami. 
Powiem wam, że tak jak płakałam podczas czytania tej książki to naprawdę wcześniej mi się nie zdażyło. Jak mogłabym nie polecić? Książka to praktycznie ciągła akcja i w końcu poznajemy tą słynną ekipe Rhysa. Ta książka nie nudzi, ta książka wciąga. Pamiętam jak miałam kupioną część 1 i 2 a 3 dopiero szła do mnie, i jak doszła dopiero wziełam się za czytanie, to był dobry wybór poczekać, bo po częsści nr2 zwariowałabym nie móc czytać dalej. Czytanie Dworu Mgieł i Furii zajeło mi kilkanaście godzin, wchłonęłam tą książke. To samo było z Dworem skzydeł i zguby. Historia i fabula naprawde są świetne, niestety jak i w pierwszej części tak i w drugiej sa obecne sceny sexu, a sceny sexu są złe. Nie lubie. 
Tak więc polecam i kończę tę paplanine bo miałam pisać mało, a ja znów mam słowotok. Kolejna część za kilka dni. Lubię mówić dużo... 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czerń kruka

Bakhita