Pani od obiadów




    „Baba Herod”, „Polska Julia Child”, „Jest jak rtęć wszędzie się wciśnie!” 
  To tylko cząstka tego, co można usłyszeć dziś, lub co można było usłyszeć kiedyś, na wspomnienie o Lucynie Ćwierczakiewiczowej. 
„365 obiadów za 5zł” gościło podobno w większości Polskich domów, a w niektórych pewnie do dziś dnia stoi na naczelnym miejscu, wśród książek kucharskich. Przyznam Wam się, że w domu w którym się wychowałam nie było książek Pani Lucyny, ale to za sprawą tego, że moi rodzice nie pałali miłością do gotowania i był to raczej obowiązek niż pasja. To co słyszałam o Pani Lucynie to, że to nasza Polska Julia Child, więc musiałam poznać tę zachwalaną postać. I pierwsza rzecz na jaką zwróciłam uwagę to to, że to nie polska  miała swoją Julie Child, bo Pani Lucyna żyła w czasach zanim Julia Child zdążyła się narodzić. Więc to Ameryka miała swoja Ćwierczakiewiczową.


   Wyobraźcie sobie kobietę, która pomaga biednym wsadzając w to całe swoje wielkie serducho, zbiera pieniądze organizuje przyjęcia charytatywne. Cudowna postać, prawda? 
A teraz wyobraźcie sobie kobietę, która bez mrugnięcia okiem potrafi dopiec Elizie Orzeszkowej tak, że idzie jej w pięty. To samo tyczy się bogatych kobiet z wpływowymi mężami przy bokach, Lucyna nie zostawiała na nich suchej nitki w nosie mając konwenanse czy przyjęte normy. 
Teraz wyobraźcie sobie feministkę, której nic nie jest w stanie zatrzymać, w dążeniu    do celu, czyli by kobiety zostały zauważone i traktowane na równi z mężczyznami. Kobieta nie bojąca się świata mężczyzn, bo znała ten świat od podszewki. Kobieta, która mimo niskiego wzrostu i niezbyt wyszukanej urodzie potrafiła rzucić na kolana wszystkich. Te opisy składają się na jedną osobę- Lucynę Ćwierczakiewiczową. Warto ją poznać, bo była wspaniałą barwną postacią.

   Kobieta z gatunku tych, którym nasi ojcowie dali miano Herod baba. Oj, Herod to jakich mało. Ruchliwa Krzykliwa nieustraszona gotowa zawsze do celów swoj ludzi za gardło brać, albo im oczy wydrapać. Z drugiej strony jest to kobieta dobrego serca… Wszelkie kwesty składki etc. są dla niej czem woda dla ryby. 


  Marta Sztokfisz, autorka książki, musiała zrobić napewno potężny research, by napisać taką historie! To nie jest tylko historia jakiejś tam kuchary. To wspaniała historia naszego kraju,  to historia początku Emancypancji,  to odkrywanie naprawdę pięknej dziewiętnastowiecznej Polski, która zachwyca co krok. Ostatnimi czasy trafiam na świetne książki i ta też się do tych świetnych zalicza! Polecam gorąco! Warto! Naprawdę, nie będziecie uważać swojego czasu za stracony, po spędzeniu go z tą lekturą .





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czerń kruka

Lubię mówić dużo- ach te Dwory (część 2)

Bakhita