Biel nocy


  

     Wystawa, przyjęcie, tajemniczy mężczyzna, samobójstwo które okazuje się być morderstwem, maska clowna i Szetlandy. Ciekawie brzmi prawda? A to dopiero początek. Nie ukrywam, że po książce „Czerń kruka” stałam się psychofanką twórczości Ann Cleeves, więc czekałam na „Biel nocy” jak dziecko na prezenty w święta. 
Co mnie zauroczyło? Na 100% jest to klimat Szetlandzki, który naprawdę nie może równać się z innym. Wiele osób twierdzi, że Ann Cleeves nie pisze w stylu Brytyjskim a skandynawskim. Nie zgodzę się z tym twierdzeniem, kryminał skandynawski też jest ciężki i posiada przytłaczający klimat, ale to inny rodzaj ciężkości. 

   Na Szetlandy przybywa tajemniczy mężczyzna. Odstawia dramatyczne przedstawienie na wystawie obrazów. Rano jego zwłoki wiszą w „szopie” do, której każdy mieszkaniec wyspy miał dostęp. Śledztwo prowadzą znani nam z poprzedniej części detektywi Perez i Taylor. Na Szetlandach trwa lato co wiąże się z tym że dni są tak długie, że mieszają się z nocą i nic nie jest takim jakim się wydaje. W miarę rozwoju śledztwa, dochodzi do kolejnego morderstwa. Tym razem jest to celebryta pochodzący z Szetlandów, mimo, że już tu nie mieszka jest jednak miejscowym. Perez i Taylor mają ciężki orzech do zgryzienia, bo z czasem okazuje się, że seria morderstw została zapoczątkowana już piętnaście lat wcześniej, na co wskazują szczątki znalezione w skalnej szczelinie. 


   Nic nie jest takie jakim się wydaje. To napisała Ann Cleeves nie raz w swojej książce opisując lato na Szetlandach. Muszę przyznać, że drugi raz pisarka kompletnie wywiodła mnie w pole! Gdy ukazała przed czytelnikiem morderce, szczęka mi opadła na podłogę. Jednak jeśli myślicie, że był to morderca wymyślony od czapy to jesteście w błędzie, wszystko było przemyślane i zaplanowane. Ta książka to złoto, naprawdę. Jeśli jesteście fanami rozkmin i szanujecie autora za to, że pisze tak byście nie wiedzieli do samego końca, to książka „Biel nocy” jest tym czego szukacie. Mogę zapewnić, że w życiu nie wpadniecie na to kto zabił, dopóki sama autorka wam tego nie zdradzi. Czytanie tej książki to uczta dla czytelnika detektywa. Polecam gorąco sięgnąć po serie Szetlandzką, „Czerń kruka” i „Biel nocy” 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czerń kruka

Lubię mówić dużo- ach te Dwory (część 2)

Bakhita