Zapiski na paczce papierosów
Urodziłam się, w roku 85 i zawsze uważałam, że trochę za późno. Bo ja bym tak chciała w 1960-1965 się urodzić. Chciałabym na swojej skórze poczuć klimat tamtych lat. Tak wiem, komuna. Jednak pomijając ustrój wydaje mi się, że wtedy ludzie byli jacyś inni, że owszem narzekali ale jednak jakby byli lepsi niż jesteśmy dziś my. Nas zepsuła technologia, internet, wszystkowiedzące smartfony. Oni tam wtedy, mieli mniejszy dostęp do informacji, co sprawiało, że byli mniej paranoicznie nastawieni do życia. Moja mama nie bała się, że porwie mnie pedofil czy, że jak zjem jabłko z ziemi w sadzie to eksploduje z powodu bakterii, dzieci lat 80-90 mogły o wiele więcej, niż dzisiejsze dzieci. Tamte lata były naprawdę dobre, albo ka się starzeje a to tylko ułuda.

„Antek, mam zaproszenie na spektakl Teatru na Tagance. Pójdziesz? - pyta Irena Lewandowska, tłumaczka.
-A co grają?
-Hamleta z Wysockim.
-A to nie, dzięki. Czytałem, wiem jak się kończy...”
Antoni Pawlak to polski poeta, który jest autorem około 20 książek poetyckich. Otrzymał Nagrodę Fundacji im. Kościelskich, Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. W 2011 został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Niezwykle inteligentny człowiek, co widać w anegdotach z jego życia. Bo właśnie tym jest ta książka, anegdotami, krótkimi wypowiedziami lub dyskusjami z odrobiną humoru.
„Zapiski na paczce papierosów” nie są pozycją dla wszystkich, to pewne. To książka, dla tych , którzy tak jak ja fascynują się latami 70-90. To książka, również dla tych, którzy żyli w tamtych czasach, i przeżywali to wszystko na własnej skórze. To piękna podróż po okresie w którym zmieniał się nasz kraj. To wgląd w życie inteligencji Polskiej ze wszystkimi jej urokami, ale nierzadko bólem i cierpieniem.
„To drobiazg, ale nieprzyjemny. Ta scenka wraca po latach. W snach. Ubek mocno zacisnął mi kajdanki na przegubach. Zabolało, więc mimowolnie syknąłem.
- Boli? - zapytał.
- Boli.
- I powinno.
I ta wyraźna satysfakcja w jego oczach”
Książkę czyta się lekko, bo zapiski autora są krótkie i chce się więcej po każdej przeczytanej scence z życia. Pierwszy raz też spotkałam się z tym, że blurby w książce są naprawdę trafne i wierzę, że nie były opłacane, co jest dość częstą praktyką. Tu blurby są naprawdę totalnie szczere, ja się pod nimi podpisuję.
Komentarze
Prześlij komentarz