Pyszne kolacje
Zacznę od tego, że kocham gotować. Gotowanie uspokaja mnie i wycisza. W przeszłości prowadziłam blog kulinarny, jednak zrezygnowałam z niego. Gotowanie to magia, czary w kuchni mają sprawić by domownicy lub goście byli zachwyceni smakiem i po zjedzeniu odczuwali radość. Jako osoba kochająca eksperymenty (w miarę rozsądku) w kuchni, i poznawanie nowych smaków, naprawdę przeczytałam wiele książek kucharskich, blogów ale i filmiki youtubowe nie są mi obce. Lubię łączyć przepisy, po latach spędzonych na gotowaniu uważam, że jest to droga do kulinarnego sukcesu. Jeśli nie wiesz jak zrobić bigoś, znajdź 3-4 przepisy i połącz je! Od książek kucharskich nie oczekuje, że zaskoczą mnie tak, że nie będę znała połowy składników, raczej oczekuję, że rzucą odrobinę świeżości na to co znam i lubię, że pokażą nowe rzeczy, ale tak bym się nie przestraszyła i nie poddała na początku, lub nauczą mnie, że ze zwykłych składników można wyczarować i wyciągnąć jeszcze więcej.
Książka „Pyszne kolacje” Anny Starmach to zbiór 60 przepisów, podzielonych na trzy kategorie: na szybko, na gorąco, na słodko. Na końcu książki, znajduje się kilka stron dodatkowych na, których autorka wraz z przyjaciółką odkrywają przed czytelnikiem tajemnice win, czyli jak podawać, przechowywać, jak łączyć z jedzeniem. Nie jestem fanką picia wina, mimo to rozdział był ciekawy bo wino używam do gotowania.
Przepisy są proste, niektóre wręcz banalnie proste, jak np naleśniki z serem i truskawkami czy tatar. Na 60 przepisów natknęłam się na jedną potrawę o której nazwie nie słyszałam nigdy. Tabbouleh. Okazało się, że to trochę sałatka z kaszy, a trochę kaszotto, więc byłam w domu i odetchnęłam z ulgą, że książka faktycznie nie zawiera udziwnień.
Jest tu naprawdę kilka świetnych sałatek jak chociażby:
Sałatka z tuńczykiem
Sałatka z mango i kurczakiem
Sałatka z avokado i krewetkami
Czy któraś z nich może okazać się nie smaczna? Nie! Uwierzcie, już po składnikach można wywnioskować, że będzie pysznie, bo czy są osoby, które nie lubią avokado lub mango?
Równie ważne co przystępność składników, jest czas i skomplikowanie przygotowywanego posiłku. Wszystkie przepisy to przepisy na dania proste, nie mogę też powiedzieć by były bardziej czasochłonne niż nasze posiłki, które tworzymy w domu. Urzekł mnie przepis na Naleśniki „ruskie”, a są to naleśniki z farszem, który znamy z pierogów „ruskich”, dla mnie ten przepis to złoto, no że ja nigdy na to sama nie wpadłam! Alternatywa dla lepienia (nienawidzę) pierogów! Coś wspaniałego a tak prostego. I to jest właśnie ta magia gotowania, której oczekuję od książek kucharskich.
Ta książka to wspaniała opcja na prezent dla zaprawionej w boju kucharki czy też kucharza ale i dla kompletnie zielonej osoby, która potrafi przypalić wodę na herbatę a chce się czegoś nauczyć. Jestem usatysfakcjonowana tym co dostałam w tej książce. Oby takich książek wydawano więcej, wtedy może ci, którzy uważają gotowanie za koszmar będą w stanie zmienić zdanie i pokochają gotowanie (rym nie był zamierzony)
Komentarze
Prześlij komentarz