Orient Express . Świat z okien najsłynniejszego pociągu



    A gdybym powiedziała Wam, że facet jedzie pociągiem i opisuje co widzi, to przeczytalibyście tą książkę? Zapewne tylko ci o romantycznej naturze. Więc powiem tak, Torbjørn Færøvik pisarz, który wziął sobie za cel przejechanie trasą, pociągu legendy czyli Orient expressu. Autor nie tylko opisuje co widzi, kogo spotyka ale w cudowny sposób opowiada o historii naszego świata. Czekałam, na tą książkę jak dziecko na gwiazdkę, dlatego gdy zobaczyłam ją na Legimi porzuciłam wszystko i zabrałam się za czytanie. Wiedziałam z góry, że książka nie będzie nudna z masą przekoloryzowanych na potrzeby pisarstwa, opisów przyrody i widoczków. Jednak to co finalnie dostałam przerosło moje oczekiwania. Normalnie w recenzji umieszczam cytaty, tu też tak zrobię jednak teraz chcę wam nakreślić to czego możecie się spodziewać a przede wszystkim to jak książka jest skonstruowana. 
Autor z Londynu pojechał do Paryża, by spotkać się z przyjacielem. Mieli zarezerwowane miejsce w restauracji na wieży Eifel. Torbjørn opisuje moment przybycia oraz to jak zasiedli obaj do stołu, wtedy czytamy: 
Gaston mówi bym wyciągnął głowę:
- Zobacz, tam leży Île de la Cité.

Następnie czytamy już historię, tego miejsca:
Celtyckie plemię Parisii, osiedliło się na tej małej wyspie na Sekwanie około 300 roku p.n.e[...]
Historia miasta i jego mieszkańców jest opisana w najmniejszych szczegółach, ale robi to tak ciekawie, że nie ma momentu w którym książka zaczyna nużyć czytelnika. Dostajemy opisy miasta kiedyś i dziś, a napisane jest to w taki sposób, że czujemy się jakbyśmy tam byli. Każde miejsce kryje swoją historie, każde miejsce ma jakieś wydarzenie z nim związane, bądź wiąże się z tym miejscem jakaś konkretna osoba, której to osoby historia jest nam odrazu opowiadana. 

Dziś Orient Express jest tylko pieśnią przeszłości, ale kolej wciąż żyje. Pomyślałem więc: dlaczego nie wybrać się w podróż tymi samymi torami, nie z Paryża do Stambułu, ale z Londynu do Samarkandy, w przedłużoną trasę Orient Expressu z historią w tle? 

Jak pomyślał tak zrobił, sprawdzając na początek starą trasę a następnie dodając kolejne etapy podróży. Jak sam autor pisze, starał się wpleść trochę historii starej i nowej, z naciskiem na trochę, przy czym odsyła wszystkich bardziej ciekawskich do odpowiednich publikacji. Dzięki temu właśnie, dostajemy tak cudowne niemęczące opisy historyczne. 
Jedno co wiem to, że ( Na Legimi) przeczytałam tych 868 stron w jeden dzień, tylko dlatego, że naprawdę nie można się oderwać od lektury a styl pisarza nie męczył mnie. Wiem też, że kupię książkę w formie papierowej, bo chcę do niej wracać, leżąc w łóżku tuż przed snem. By móc znów przeżywać te historie i zwiedzać różne miejsca razem z Torbjørnem Færøvikiem. Jeśli moja recenzja nie zupełnie przekonała Was do przeczytania książki i nadal się wahacie, idźcie do pierwszej lepszej księgarni i przeczytajcie przedmowę. Ona utwierdzi Was w przekonaniu, że ta książka to złoto! 

Wkrótce zauważam w oddali kościół, pierwszy z wielu. Około 90% Gruzinów uważa się za chrześcijan. Podziękowania należą się świętej Nino, pobożnej kobiecie, która prawdopodobnie przybyła tu 1700 lat temu. Z wiarą i zapałem dokonała tylu cudów, że Gruzini dali się przekonać do chrześcijaństwa. Od tamtej pory budują jeden kościół św. Nino za drugim.


Ta książka, jest idealnym pomysłem na prezent, bo warto dać bliskim nam osobom szanse na tą wspaniałą podróż po historii. 

Komentarze

  1. Hej, usuń później mój komentarz, żeby nie było, że chcę ci dowalać albo coś, bo to nie o to chodzi. Każdemu się literówka zdarzy ( i sama lubię, gdy mi ktoś da znać, gdy takową zrobię). TĘ książkę nie TĄ książkę ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czerń kruka

Lubię mówić dużo- ach te Dwory (część 2)

Bakhita