Dwór szronu i blasku gwiazd
O co tyle krzyku? Moim zdaniem, problemem jest to, że w książce nic się nie dzieje a Maas przyzwyczaiła nas do jakiejś tam akcji.
Po wojnie, której świadkami byliśmy w trzeciej części z serii książek, wszyscy starają się dojść do siebie, i uporać się z przeżyciami jednocześnie starając się utrzymać tak delikatny pokój. Wojna nie zesłała na Prythian pełnego pokoju i wszechobecnej miłości, sytuacja nadal jest napięta tym bardzie, że muru już nie ma, więc krainy zamieszkane przez ludzi są nadal zagrożone. Powoli rodzi się bunt w obozach Illyrów, do tego ojciec Mor, Keir brata się z dworem jesieni. Rhysand i jego rodzina mają, ręce pełne roboty, mimo to starają się żyć normalnie.
Kasjan nie był całkowicie pewny czy poradzi sobie z Devlonem i jego wojownikami bez chwytania ich za gardło. Na pewno nie przez najbliższą godzinę.
A ponieważ to nie pomogłoby uciszyć pomruków niezadowolenia, Kasjan odczekał, aż Rhys przeskoczy wśród śniegu i wiatru, po czym sam też zniknął.
Powiem tak, oczywiście Maas mogła do części trzeciej dołączyć to co znalazło się na końcu dworu szronu, jednakże nie zrobiła tego, i myślę, że powodem było to, że chciała by fani jeszcze raz spotkali swoje ukochane postaci.
Byłam ciekawa co u nich słychać po tej strasznej wojnie, chciałam wiedzieć jak się trzymają, jak sobie radzą.
Wiele zarzutów ludzie mieli wobec Feyry, że chodzi jak dziumdzia i jara się hajsem. Serio? Ludzie, dziewczyna wyszła, ze skrajnej biedy i nagle spada na nią taki majątek i jest naprawdę jej. Naprawdę dziwi Was jej ostrożność i problem z wydawaniem tych pieniędzy?
Następne zarzuty pojawiły się wobec Ryśka, że potraktował Tamlina tak a nie inaczej, ale taki jest Rysiek i o ile pamiętam, każdemu się podobało jak w pierwszej części kazał mu klęczeć i dał pokaz swojej wielkości. Zresztą ostatnia scena z Tamlinem I Rhysem pokazała jak wielkie serce ma ten ostatni.
Ostatni zarzut to scena przy stole gdzie Amrena przeżywa swoje problemy z załatwianiem potrzeb fizjologicznych. Ja wiem, że w naszych domach taka scena by nie przeszła, jednakże w ich kręgu pasowała to i to bardzo. To fae niemające przed sobą tajemnic (no prawie) oni rozumieją się jak nikt znają jak przysłowiowe łyse konie. Ta scena to kwintesencja tego jakie mają do siebie podejście.
Na totalny hejt zasługuje moim zdaniem postawa Nesty! Co za buc!!! Historia jej i Kasjana, mogła być najpiękniejszą historią miłosną, co zapowiadała część trzecia. Ale nie... Nesta Buc wróciła w wielkim stylu, zachowując się jak rozwydrzony bachor, któremu zabrano lizaka. Jednak myślę, że to nie koniec, i mam nadzieję, że Panna Mam Was W Dupie w końcu się ogarnie, a raczej teraz to już nie ma wyjścia.
Nie mogę ocenić tej książki nisko, bo mi sprawiło radość czytanie jej. Na serio. Jedyna rzecz do której mogę się przyczepić to napis na książce, który pod wpływem ciepła moich rąk zniknął a ja miałam świecące paluchy. Drogie Uroboros, wasze książki też czytają ludzie grubi jak ja, którym łapki pocą się bardziej.
Dodatkowo:
Chcę jeszcze nawiązać do ostatniej rozmowy jaka wywiązała się w moich komentarzach. Chodziło o to, że oceniam Maas wysoko mimo ze to YA i ogólnie CringeQueen. Tak, oceniam Maas wysoko, ale moja ocena wydawana jest na podstawie tego czego spodziewam się po danej książce. To, że oceniam książki np Martina na 10/10 i Maas na 9/10 nie oznacza, że Maas brakuje niewiele by dogonić mistrza Gry o tron. Nie.
Do Martina podchodzę jak do literatury ambitnej, którą to czytając musisz się skupić, chociażby przez wielowątkowość. Maas oceniam jako książkę, która ma zabrać mnie w magiczny świat i pozwolić zapomnieć o rzeczywistości. Maas pisze prosto, nie trzeba włączać mózgu na pełne obroty bo to literatura rozrywkowa. Dlatego proszę pomyśleć dwa razy przed napisaniem komentarza o tym czy się znam czy nie, mimo tego, że nie uważam się za znawce fantastyki. Jednak znam się na tym co lubię więc najlepiej wiem czy książka spełniła moje oczekiwania czy nie. Uwierzcie, że po stosach ciężkich tematycznie reportaży czy kryminałów, mało wymagająca lektura to wręcz lekarstwo ratujące czasami psychikę.
Komentarze
Prześlij komentarz