Dobre Matki






Mafia, jedno słowo i wszyscy wiemy o co chodzi, tylko czy aby napewno? No tak bo przecież znamy Pruszków, Wołomin, Gang Oczki, wiemy kto to Krakowiak, Perszing, Baranina, Dziad... rodzima mafia. A co gdybym wam powiedziała, że to wszystko to przedszkolaki, piaskownica... rozwydrzone dzieciaczki. 
Niepokój i dyskomfort, dwa słowa, które przychodzą mi na myśl po przeczytaniu Dobrych Matek. 

O mafii kalabryjskiej a raczej ndranghetcie, nie słyszałam, cosa nostra, camorra, omerta, yakuza- tak, ale ndrangheta z Kalabrii? Nigdy. Słysząc o organizacjach trzęsących światem, na myśl przychodzą teorie spiskowe o iluminatach a nie o mafii Kalabryjskiej. ’Ndrangheta działa w 120 krajach, zarządza bilionami euro, piorąc brudne pieniądze dla cosa nostry, camorry, kolumbijskich karteli i rosyjskiej mafii. Kontroluje 80% rynku twardych narkotyków w Europie. Taka nowinka na dzień dobry naprawdę sprawia, że człowiek jest w szoku. Logiczne jest, że do takiej władzy nie dochodzi się, będąc dobrym i miłym dla świata. 120 krajów oznacza, możemy mijać tych ludzi na ulicach nie wiem czy w Polsce, ale napewno na wakacjach za granicą. 

Główną różnicą między mafią a ’ndranghetą w kwestii rekrutacji ludzi jest fakt, iż do organizacji kalabryjskiej przyjmowani są w zasadzie tylko członkowie rodzin, co sprawia, że więzy między nimi są o wiele mocniejsze i zmniejsza się ryzyko współpracy członków ’ndranghety z organami ścigania. Od synów ’ndranghetisti, jak nazywa się pełnoprawnych członków organizacji, oczekuje się, iż pójdą w ślady swoich ojców.

Przejdźmy do rzeczy. Książka „Dobre Matki” to reportaż o kobietach, które odważyły się przeciwstawić najpotężniejszej organizacji mafijnej na świecie, by chronić swoje dzieci. Czy im się udało, czy może poległy, o tym musicie przekonać się sami. Ja dodam od siebie, że historie Lei Garofalo, Giuseppiny Pesca oraz Marii Concetty Cacciola wstrząsną wami i pozostawią po sobie dyskomfort i niepokój na długo. 

Największy problem z wychowaniem przez ’ndranghetę polegał na tym, że całkowicie hamowało ono rozwój emocjonalny dzieci. Już w bardzo wczesnym wieku dzieci uczyły się ukrywać i kontrolować swoje emocje, aby nie zdradzić siebie lub innych. Przyswajały kodeks ’ndranghety, który zakazuje niemal wszelkiej indywidualnej ekspresji i odrębnej tożsamości.

Czytam wiele reportaży, można powiedzieć, że to mój ulubiony gatunek literacki, ta szeroko pojęta literatura faktu. Myślę też, że znam się na reportażach. Ten należy do górnej półki. Poznać dobry reportaż można bardzo łatwo. Jeśli reportaż traktuje o czymś pozornie zwyczajnym, nie szokującym, to gdy jest on dobry i ambitny to nawet ta prosta przyziemna sprawa, której dotyczy zostanie nam w pamięci na długo. Natomiast jeśli reportaż jest o czymś co szokuje bądź temat jest trudny, to dobry reportaż nie robi z niego dramy i historyjki rodem z tabloidów tylko sprawia, że tekst połyka nas w całości, przeżuwa i wypluwa, a my czujemy się  totalnie do niczego. To właśnie jest dobry reportaż, i takie są Dobre Matki, wgniatają w fotel i nie chcą puścić. Polecam gorąco, tym bardziej, że nie jest to typowe pitu pitu o gangsterce, a  naprawdę kawał dobrej literatury. 

Licznym prawnikom i wielu innym osobom z kilku kontynentów, którzy próbowali udaremnić publikację tej książki, a, których działania niekiedy przypominały metody ’ndranghety –chciałbym przekazać, że mam nadzieję, iż mimo wszystko będzie Wam się ona podobać. Padło wiele argumentów za tym, że to nie ja powinienem napisać tę książkę, ponieważ nie jestem ani Włochem, ani kobietą. Jednak jako korespondent zagraniczny z ponad   dwudziestoletnim doświadczeniem znam aż za dobrze wszystkie niebezpieczeństwa związane z tym zawodem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czerń kruka

Lubię mówić dużo- ach te Dwory (część 2)

Bakhita