„Król”- Recenzja
Ile to czasu nie sięgałam po Twardocha w obawie, że jestem za głupia a on za mądrze pisze? Zbyt długo, a okazało się, że nie taki Twardoch straszny jak go malują.
Opowieść o dwóch miastach Warszawa. Jedna ta polska a druga żydowska. Jest rok 1937 z rąk najbardziej znanego gangstera, ekhm, przepraszam boksera Jakuba Szapiry ginie ojciec naszego głównego bohatera Mojszy Bernsztajna. Okazuje się, że Szapiro bierze sobie za punkt honoru pomóc, osieroconemu siedemnastolatkowi. Młody Bernsztajn, mimo tego co zaszło, jest wyraźnie zafascynowany Jakubem.
"Mojego ojca zabił wysoki, przystojny Żyd o szerokich ramionach i potężnych plecach machabejskiego boksera. Teraz stoi w ringu, to ostatnia walka tego wieczoru i ostatnie koło tej walki, a ja patrzę na niego z pierwszego rzędu. Nazywam się Mojżesz Bernsztajn mam siedemnaście lat i nie istnieje”
Jakub Szapiro jest oprychem, kryminalistą, mordercą, jednak jest w nim coś, co sprawia, że lubi się go już od samego początku. Wyobraźcie sobie zbira, morderce, który jest kochającym romantykiem. A przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Szapiro jest prawą ręką trzęsącego całą warszawą Kuma Kaplicy, to dla niego ściąga haracze czy zmusza dłużników do spłaty długów, bądź też pozbywa się ich na dobre.
„Król” to brutalna książka, obnażająca wszystko co złe w międzywojennej Warszawie, narkotyki, mordobicie są tu na porządku dziennym, odwiedzanie burdelowego baru także. Nic się tu nie ukryję, czytelnik czuje to zło, mimo to- jest zafascynowany, bez reszty przepada i wsiąka w to wszystko razem z niedoświadczonym, Mojżeszem Bernsztajnem.
Ta książka pokazała mi jak wiele straciłam nie czytając wcześniej powieśi Twardocha. Myślę, że jest to najlepsza książka jaką czytałam i słuchałam na przestrzeni roku. Warsztat pisarski, w mojej ocenie, to mistrzostwo. Jak dotąd nie spotkałam się, z tym, że czytam o tym jak ktoś krzywdzi ludzi, słabszych bądź co bądź, a mi to imponuje wręcz kręci mnie to i chciałabym być tam wtedy i przeżywać to wszystko z bliska. Mam wrażenie, że Twardoch ma przemyślane każde słowo.
Lektura obowiązkowa, książkę trzeba wręcz przeczytać lub wysłuchać, co naprawdę polecam, gdyż na audiotece czyta Maciej Stuhr. A trzeba wam wiedzieć, że Stuhr to geniusz czytania audiobooków. Posiada taki pakiet głosów, że naprawdę czapki z głów! Słuchając go słyszałam np jego ojca czy Daniela Olbrychskiego! Naprawdę! Jedno co mogę doradzić to byście byli naprawdę skupieni bo „Król” to nie jest książka, którą czyta się pomiędzy odcinkami serialu, bądź słucha się w trakcie obierania ziemniaków. Ta książka to idealny utwór do delektowania się treścią.
„Jak czegoś nie rozumiesz, milcz, aż zrozumiesz”- „Król”
Komentarze
Prześlij komentarz