Droga do wyzwolenia scjentologia, Hollywood i pułapki wiary.

 Jeśli interesują was inne religie, sekty, tematy wiary, rozważania nad sensem życia ta książka jest dla was. Scjentologia – ruch religijny założony w 1951 przez pisarza fantastyki naukowej L. Rona Hubbarda jako alternatywa dla psychologii. W 1953 została ona określona przez niego jako „stosowana filozofia religijna” W swoich szeregach posiada takie sławne postacie jak Tom Cruise (Mission impossible) John Travolta (Pulp Fiction) Kristie Alley (I kto to mówi) Laura Prepton (Różowe lata 70, Orange is the new black) Danny Masterson (Różowe lata 70, Ranch) jest ich o wiele wiecej. Cała filozofia tej „religii” opiera sie na mogłoby się zdawać nauce. Teorie i techniki załorzycieja Hubbarda sa, jak na mój gust mocno przekoloryzowane. Członkowie twierdzą, że za pomoca owych technik sa w stanie poradzic sobie z bolem, stresem a nawet uzależnieniami. Ci którym udało się osiągnąc wyższy poziom wtajemniczenia mówia o możliwosci opuszczenia caiala i poruszaniu sie za pomoca tylko swojej energii po za jego swerą. Wielu ateistow dało się przekonać do nauk Hubbarda, gdy widzieli, że ich stan psychiczny ulega poprawie za sprawa owych technik, ktorych cwiczenie przybliżalo ich do wejscia na wyższy poziom wtajemniczenia poziom trzeci. Ludzie tacy jak ja czy ty... moglibyśmy dostapic tego „zaszczytu” i byc jedynie w tym pierwszym stopniu bede nazywala to fazą. Faza pierwsza jest faza dla zwykłych ludzi którzy potrzebuja pomocy, przez co są łakomym kaskiem dla scjentologów, bo tacy ludzie z łatwośćia przystapia do zgrupowania, są podatni na sugestie. Scjentologia mówi o tym, że prawdą jest tylko to w co ty wierzysz, nie posiadają bóstw, raj dla ateistów(sic!) do tego posluguja się dość zaawansowaną terminologią naukową, co może zmylić niejedną osobę. „Religia” ta w takim największym skrócie, mówi o czynieniu dobra by panował pokój na swiecie a tego wszystkiego możesz dokanac wlasnie Ty! W miarę jak członkowie poznaja kolejne etapy i struktury tej, organizacji, zaczyna do nich dochodzić w jak wielki problem wdepneli. Z nauki i ideologi zostaje ledwie pył a na horyzoncie pojawia sie nagle stwórca świata z odległej galaktyki. Problemem członków jest to, że gdy mieli moment przebudzenia zamiast uciekać, zostali bo nadal wierzyli w ten plan zbawienia swiata wlasnymi czynami, dalej czekał na nich horror. Nie będe opisywała więcej, powiem tylko, że naprawdę warto przeczytać książkę, ktora po za tym, że genialnie obrazuje strukture sekty, jak i problemy paychiczne Hubbarda jak i jego nastepcy. Dla mnie jako osoby, ktora wierzy tylko w nauke i nie uznaje Bogów, całe te teorie, nauki, mantry Hubbarda byly jedną wielką bzdurą, jego samego było mi zwyczajnie szkoda. Przekonajcie się sami, sięgając po ta pozycje z jakże wspaniałej serii Amerykańskiej od wydawnictwa Czarne. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czerń kruka

Lubię mówić dużo- ach te Dwory (część 2)

Bakhita